Wrzesień 2016. Złapać tanie loty do Szwecji to nie problem, dlatego kolejny weekendowy wypad zaplanowaliśmy na Sztokholm – podobno najciekawszą stolicę państw skandynawskich i miasto leżące na czternastu wyspach połączonych ze sobą ponad pięćdziesięcioma mostami. Głównym naszym celem wizyty było muzeum Vasa –  Vasamuseet 🙂 Generalnie do Sztokholmu mamy mieszane uczucia, ale po kolei…

Nie zaiskrzyło
Lądowaliśmy na Skvasta, czyli lotnisku oddalonym od stolicy o około 1,5 h drogi. Pierwsza myśl – ale pustkowie! 😀 Same lasy, łąki i co jakiś czas wzdłuż trasy trafił się gdzieś w oddali czerwony domek czy stodoła. Krajobraz Szwecji pod tym względem jest naprawdę przyjemny dla oka. Ale gdy wjeżdżaliśmy w miasto coś nie zagrało… Bloki jakieś takie nieładne, nie wiadomo czemu skojarzyły nam się z komunizmem. Droga z dworca autobusowego na Stare Miasto tym bardziej… Napotykaliśmy na śmieci oraz graffiti na murach i mostach – a przecież Szwecja zawsze kojarzyła nam się jako czysty, z dobrym designem i pro eko kraj. W Sztokholmie nie zaznaliśmy tego efektu ‘wow’, którego często mamy w nowych miejscach.

O cenach słów kilka…
Najlepszym stwierdzeniem obrazującym szwedzkie ceny było zdanie mojego kolegi z pracy, kiedy wrócił z podróży służbowej „gdy je zobaczyłem od razu przestałem być głodny”. Trudno się nie zgodzić – ponad 300 SEK czyli ok. 150 zł za śniadanie w knajpce na starym mieście składające się z kawy i bułki po prostu położyło nas na łopatki 😀 Oczywiście po tańszemu też można zjeść – tu na pomoc przychodzi MC Donald’s z cenami porównywalnymi jak w Polsce. W szwedzkiej strefie dobrych cen za cheesburgera z colą/lodami/nuggetsami płaciliśmy 20 SEK czyli 10 zł. Na forum fly4free wiele osób polecało by spróbować śledzika w Nystekt Strömming (taka budka z jedzeniem na powietrzu, po drodze do naszego hostelu), całe danie kosztuje ok. 40 zł. Koniec końców nie udało nam się tam zjeść – chociaż osobiście nie ubolewam, za śledziem nie przepadam 😉 Ceny w supermarketach też do najniższych nie należą, generalnie Szwecję trzeba liczyć jako +/- 4 razy droższą niż Polskę. I według nas ta drożyzna jakoś to nie idzie w parze z jakością życia na miejscu.

Atrakcje miasta
Po zapoznaniu się z atrakcjami Sztokholmu odrzuciliśmy te, które nas nie przekonały i oczywiście te, do których musieliśmy dotrzeć choćby się waliło i paliło 🙂 W sumie na wstępie wyłączyliśmy większość płatnych muzeów, szczególnie tych które nie miały jakiś świetnych komentarzy i opinii m.in. ABBA („komercyjna ciasnota za spore pieniądze, w zasadzie dla prawdziwych fanów”), lunapark Gröna Lund, a później też Skansen (chociaż to może innym razem). Zastanawiałam się jeszcze nad muzeum fotografii Fotografiska, ale ostatecznie cena za wstęp mnie zniechęciła… W końcu stanęło na poniższych atrakcjach 🙂

Gamla Stan i okolice, Ratusz i Muzeum Sztuki Nowoczesnej
Piątkowy poranek przeznaczyliśmy na spacery po Gamla Stan, czyli starym mieście. Uliczki wyglądały uroczo w porannych promieniach słońca. Sztokholm, a konkretniej okolice starego miasta, architektonicznie przypominają nam mieszankę Wrocławia, Warszawy i Gdańska – dobrze utrzymane stare kamienice, ładny ryneczek, strzeliste wieże kościołów (np. św. Klary). Na Gamla Stan znaleźliśmy również najwęższą uliczkę Sztokholmu – Mårten Trotzigs gränd. Rozciąga się na 36 stopniach schodów, a jej szerokość wynosi 90 cm. Spacerując dalej mijaliśmy Parlament (Riksdag) oraz Zamek Królewski (Kungliga slottet) ze zmianą warty 🙂 Kolejnym punktem wycieczki był Ratusz (Stadshuset), na którego wieży znajdują się trzy złote korony – symbol Szwecji. Na wieżę można się wspiąć za opłatą, a po drodze mijać małe atrakcje 🙂 Panorama miasta wygląda świetnie, lecz niestety czas na górze jest ograniczony. Przy ratuszu oraz idąc w jego stronę można natknąć się na wiele ławeczek i murków, przy których można odpocząć i podziwiać miasto. Sporym rozczarowaniem było dla nas Muzeum Sztuki Nowoczesnej i ArkDes. Zbiory wcale nie są jakieś nadzwyczajne, a samo muzeum jest małe. Oprócz paru ciekawych prac Picassa i Dali oraz nietypowych ekspozycji kilku mniej znanych artystów, było też wiele nietrafionych. Hitem dla mnie była różowa zasłona od boku podwiewana przez wiatrak 😀 Ok, sztukę nowoczesną się kocha albo nie, ale tym razem nas to nie porwało… Za plus można nadmienić ładne widoki z przeszklonego mini tarasiku widokowego w muzeum i ciekawa informacja nt. tymczasowych domów zaprojektowanych przez Ikea dla uchodźców w ArkDes (z tej części tylko to zasługiwało na większą uwagę).

VASA, wycieczka do Drottningholm i stacje metra
Kolejnego dnia nadszedł hit na który czekaliśmy. Przyszliśmy jeszcze przed otwarciem muzeum (polecamy każdemu tak zrobić) i wchodziliśmy jako jedni z pierwszych. Muzeum VASA jest fenomenalne. Galeon robi niesamowite wrażenie! Całe muzeum jest super interaktywne i ma wiele ciekawostek dotyczących historii statku, tego jak go wydobywali, rekonstrukcji itp. Hitem była kamera termowizyjna – ja byłam zielona, a Paweł to same odcienie czerwieni. I już wiemy dlaczego muszę ciągle siedzieć pod kocem… 😉 Wychodząc z muzeum przeszliśmy po Djurgarden, mijając pomnik upamiętniający wielką tragedię – zatonięcie promu MS Estonia i skierowaliśmy się na Muzeum Historii. Najciekawsza jest wystawa na piętrze obrazująca całą historię Szwecji, ale mimo wszystko spodziewaliśmy się jeszcze czegoś lepszego. Po wizycie w muzeum pojechaliśmy za miasto do pałacu Drottningholm (Drottningholm slott), w którym mieszka rodzina królewska. Pałac Drottningholm jest położony na przedmieściach, około godzinki drogi od centrum Sztokholmu. Wpisany jest na listę UNESCO i jak dla nas to taki mały Wiedeń. Ładnie utrzymane są ogrody po jego drugiej stronie, akurat na wypoczynek za miastem. Wrażenie zrobiły też stacje metra, zwłaszcza te wydrążone w skale. Niektóre z nich kilka lat temu zostały oddane artystom do przemalowania i teraz to takie małe dzieła sztuki. Najfajniejsze z nich według nas to  Solna Centrum i T-Centralen.

Krótkie podsumowanie Sztokholmu
Podczas naszego weekendu trafiliśmy na całkiem dobrą pogodę 🙂 Co prawda wiało non stop, lecz cały jeden dzień pięknie świeciło słońce. Następnego, gdy akurat padało, fartem jeździliśmy metrem/autobusem albo jedliśmy obiad w maku. Szczególnie widać to na fotkach z Drottningholm i kamieniczek z Gamla Stan – godzinka różnicy pomiędzy miejscami, w międzyczasie burza i ogromna ulewa, a później słońce :). Natomiast pierwszy raz jak lądowaliśmy w Katowicach było cieplej niż tam, skąd wracamy 😀 Warto pojechać do Sztokholmu dla muzeum Vasa, widoków z Ratusza i odpoczynku przy rozległej wodzie, spacerów w uliczkach Gamla Stan, po nietypowych stacjach metra oraz pałacu Drottingholm i jego ogrodach. A Szwecja? Jeśli jeszcze kiedyś to troszkę inny kierunek, który w głowie mi siedzi od kilku miesięcy 🙂

Przydatne informacje:

WizzAir [WDC] Katowice – Sztokholm Skvasta RT – 78 zł (mały bagaż podręczny)
Autobus Flygbussarna Lotnisko – Sztokholm RT – 278 SEK
ACCO Hostel – 340 SEK (170 SEK/os. noc, łóżko w pokoju koedukacyjnym, wspólna łazienka)
Bilet na komunikację 24 h & karta – 115 SEK + 20 SEK*
Muzeum VASA – 130 SEK
Wejście na wieżę ratusza – 55 SEK
Historiska Museet, Moderna Museet, ArkDes Arkitekturmuseet – darmowe 🙂
*Karty kupować nie trzeba! Z tym, że ciężko trafić by automaty miały w sobie papier lub pan w kiosku dysponował papierowym biletem… :/