Listopad 2016. W tym roku w listopadzie wypadało sporo wolnego, więc głównie ze względu na mnie postanowiliśmy to wykorzystać. Podczas letnich miesięcy i tak nie możemy sobie pozwolić na długie wakacje, więc padło na listopad. Tu się zaczynał problem… Tajlandia, Filipiny – jeszcze nie chcieliśmy ryzykować pogody. Wietnam? To była nawet dobra decyzja na objazdówkę przynajmniej połowy kraju, tym bardziej że liczyliśmy na wypoczynek na plaży i trochę zwiedzania 🙂 Już kupowaliśmy bilety do Hanoi, gdy pewnego kwietniowego dnia WizzAir wrzucił z Katowic nową trasę do Dubaju. W chwilę po pojawieniu się biletów padły serwery, ale jak już wrzucili nową pulę to udało się kupić za 600 zł w obie strony z dodatkowym bagażem na dziewiczy rejs z KTW do DWC. Żal by było tego nie wykorzystać… 🙂

Miasto „NAJ”, bezpieczeństwo i niekończący się plac budowy
Marhaba Dubai! Od samego wjazdu do miasta Dubaj robi wrażenie. Lądując na DWC przejeżdżaliśmy nocą drogą Szejka Zayeda z mijającymi nas Corvettami, Ferrari, Lamborghini czy Bentleyami oraz widokami na wieżowce Dubai Mariny. Generalnie – wow! To co jeszcze tydzień wcześniej oglądaliśmy na Discovery właśnie się ziściło. Za dnia dokładniej widać, że miasto jest ciągle w budowie. Mimo to, nie ma jakiegoś bałaganu czy syfu, a co ciekawsze – stawiane budynki nie rzucają się aż tak w oczy i nie szpecą. Tutaj wszystko jest NAJ – najnowsze, największe, najwyższe, najlepsze, najbogatsze, najdroższe. Bezpieczeństwo? Z ręką na sercu możemy powiedzieć, że to najbezpieczniejsze miejsce, które do tej pory odwiedziliśmy. I pomyśleć, że Dubaj – najnowocześniejsza metropolia – jeszcze kilkadziesiąt lat temu była jedynie małą wioską rybacką.

ODLEGŁOŚCI
Nie bez powodu pisane dużymi literami. Dubaj jest ogromnym miastem! To co na mapie wydaje się krótkim odcinkiem w rzeczywistości jest naprawdę sporą odległością. Atrakcje i plaże są od siebie trochę porozrzucane. Nie ma co liczyć na spacerowanie pomiędzy nimi – jedyną możliwością jest poruszanie się za pomocą metra, autobusów i taksówek. Niezłym spacerem może okazać się dojście np. do Dubai Malla, wysiadając na stacji metra Burj Kalifa/Dubai Mall. Ponad kilometr do przejścia w jedną stronę do samego wejścia… A co dopiero chodzenie po największym centrum handlowym na świecie. Zaręczamy, że po drugich odwiedzinach będziecie mieli dosyć :p

Najwyższy (jeszcze) budynek świata Burj Kalifa
Wieżowiec Burj Kalifa ze swoimi 829 metrami robi spore wrażenie, szczególnie nocą gdy mieni się jak brokat 🙂 Ogólny wygląd i plan wieży nawiązuje do kwiatu pustyni. Posiada 165 pięter użytkowych, a taras widokowy mieści się na 124+125 oraz 130 piętrze. Koszt wjazdu przy zakupie biletu przez Internet wynosi 130 AED i jest tańszy niż przy zakupie na miejscu. Raczej nie ma sensu dopłacać za 130 piętro. Dotarcie na górę zajmuje mniej niż minutę! Na początku nogi mieliśmy miękkie, a wysokość porażała, ale szybciutko się przyzwyczailiśmy. Widoki są całkiem niezłe, te nocne chyba nawet lepsze 🙂 Przez unoszący się pył zachodu słońca nie widać. Na górze można spędzić nielimitowaną ilość czasu – nikt tego nie sprawdza. Dzięki temu podziwialiśmy panoramę Dubaju za dnia i nocą. Warto też wspomnieć o fontannach pod wieżowcem. Od 18:00 co pół godziny można podziwiać pokazy fontann do różnej muzyki. Są przepiękne! Przed pokazami zbierają się tłumy ludzi, więc warto pojawić się trochę wcześniej, by zająć sobie miejsce z dobrym widokiem.

Jak na zakupy to do największego centrum handlowego na świecie!
Drodzy Ślązacy! Pomyślcie o naszej katowickiej Silezji 😉 i o tym, jak po kilku godzinach chodzenia po centrum mamy po prostu dosyć. I teraz wyobraźcie sobie centrum handlowe, które jest CZTERNAŚCIE RAZY większe. Serio. Ogrom jest nie do opisania. W Dubai Mall można sobie pojeździć na lodowisku, pójść do parku rozrywki, podziwiać wodospad czy stanąć przed dużą ścianą akwarium. Oczywiście nie ma rzeczy, której nie da się tam kupić. Ok, wyłączając alkohol 😛 Co jakiś czas z tablic ledowych znikają reklamy, a w zamian słyszymy nawoływanie do modlitwy i wskazówki, jak udać się do pokoju modlitewnego. Mijaliśmy Emiratczyków przyglądających się najnowszej elektronice czy biżuterii za grube miliony i grupki muzułmanek w abajach obładowane torbami z logiem znanych projektantów. Tylko nasuwa się pytanie – gdzie i kiedy oni w tych wszystkich rzeczach chodzą?

Kąpiel w Zatoce Perskiej, czyli plaże Dubaju
Przed wyjazdem do ZEA czytaliśmy też sporo na temat plaż. Wielu ludzi pisało, że plaże są piękne, woda ciepła, czysta i kolor jak na Malediwach, w ogóle och i ach 😉 Jakoś ciut sceptycznie podchodziliśmy do tych opinii, szczególnie że na zdjęciach aż tak wspaniale woda nie wyglądała. Wybraliśmy więc trzy najlepsze według nas plaże, które zamierzaliśmy odwiedzić. Teraz już możemy powiedzieć, że aż szkoda, że tylko tyle czasu przeznaczyliśmy na plażowanie. Potwierdzamy – woda jest wspaniała, czysta i cieplutka! Kolor ma niesamowity, szczególnie na plaży JBR. Piasek drobniutki, miękki i można zbierać muszle.

  • Plaża Jumeirah Open Beach przy Burj Al Arab – ładna plaża z widokiem na popularny żagiel i piękną wodą. Ma specjalną strefę z ratownikami oraz prysznice.
  • Plaża JBR przy Dubai Marinie – cudowna woda jak na Malediwach, a widok zamiast na palmy to na drapacze chmur 🙂 Warto odejść trochę od tłumu i rozłożyć się prawie naprzeciwko najwyższych budynków – nasz kawałek plaży był w zasadzie pusty!
  • Plaża w Al Mamzar Beach Park – wstęp 5 AED, ale dobrze zagospodarowana plaża i park, woda nie tak przejrzysta jak w przypadku dwóch powyższych, ale są prysznice i toalety, budki z jedzeniem, a zamiast wieżowców palmy… 🙂

Stary Dubaj – abry, souki i największy złoty „pierścionek” na świecie
Stary Dubaj to już trochę inny świat w stosunku do jego nowej części. Stary oczywiście nie znaczy, że budynki głównie mają po kilkaset lat, a po kilkadziesiąt 😉 Pospacerowaliśmy historycznej Bastakiyi, wypiliśmy arabską herbatę w Arabian Tea House, nie zdążyliśmy niestety wejść do Muzeum Dubaju (ale mogliśmy chociaż zerknąć do środka 😉 i przepłynęliśmy starą abrą po kanale Dubai Creek za cały 1 AED! Przeszliśmy również po bazarach, czyli m.in. tekstylnym souku i golden souku. Czymże byłby Dubaj bez rekordów? Warto zobaczyć największy złoty „pierścionek” świata wpisany do Księgi Rekordów Guinnessa. Nazywa się Najmat Taiba, jego obwód wynosi 2,2m i waży ponad 63 kg! Co prawda większość sprzedawanego tam złota to najprawdopodobniej tombak, ale pierścień jest prawdziwy 🙂

Inne atrakcje
W Dubaju można pojeździć na nartach w Mall of Emirates czy na lodowisku w Dubai Mallu. Można pojechać na safari (my zostawiliśmy sobie tą atrakcję na Maroko ; ) lub pooglądać flamingi w rezerwacie Ras al-Khor. Raczej nie polecamy kupować biletu do Dubai Aquarium w Dubai Mall’u – płaci się w zasadzie za przejście tunelem, który nawet nie jest jakiś super długi. Dla ludzi lubiących adrenalinę proponujemy skok nad palmą – podobno wrażenia niezapomniane 🙂 Jak już przy palmie jesteśmy to co powiecie na park wodny Aquadventure lub Wild Wadi? Można się wybrać również do Madinat Jumeirah – dubajskiej wenecji. Jest to luksusowy kompleks, wybudowany w tradycyjnym stylu arabskim. Bardzo ładne miejsce do pospacerowania, mimo że dość komercyjne (tu przepłynięcie się abrą kosztuje 80 AED!). Natkniemy się tam na souki, targi z pamiątkami jak i również… sklepy z futrami! W końcu to podstawa na pustyni! 😉

Gdzie zjeść? Kilka propozycji 
Jest  masa knajpek  w starym Dubaju czy chociażby w Dubai Mallu, ale my postanowiliśmy polecić cztery, które według nas czymś się wyróżniały w trzech kategoriach cenowych:

  • Eat&Drink – tanio – sieciówka, ale jedzenie całkiem dobre i sporo na talerzu, in. shoarmy, soki, falafele. Właśnie tam dość często jadają lokalsi! Podjeżdża Emiratczyk-szejk, nie wysiadając z samochodu trąbi, kelner podbiega do auta odebrać zamówienie, a później z gotowym jedzeniem. Sami byliśmy tego świadkami z tym, że Emiratczyk nie prowadził samochodu, a siedział w taksówce 🙂
  • Arabian Tea House – normalnie – jak dla nas najlepsze miejsce w Dubaju i po arabsku! Knajpka jest magiczna i urocza, idealna na śniadanie, obiad czy deser albo po prostu by napić się herbaty po arabsku.
  • The Majlis – normalnie – a może by tak zakosztować wyrobów z mleka wielbłądziego? W kawiarni polecamy spróbować lodów (bardzo dobre, inna konsystencja) lub kawy z jego dodatkiem – camelccino.
  • The Observatory w hotelu Marriott – drogo – wnętrze może średnie, ale jedzenie dobre i ma świetny widok na Palm Jumeirah. W określonych godzinach jest happy hours, więc warto skorzystać. Jak na razie Obserwatorium ma na koncie nasze najdroższe piwo w życiu – 50 zł 😉

Gdzie spać?
Wybór jest ogromny – można w drugim najbardziej ekskluzywnym hotelu na świecie Burj Al Arab, w wieżowcu w apartamencie z widokiem na Dubai Marinę, można i w słabszym hotelu w Deirze (o ile jest się małżeństwem). My wybraliśmy hotel Atana usytuowany w niedalekiej odległości od palmy, Dubai Mariny i hotelu żagla. W porównaniu do innych hoteli o tym standardzie to cena była świetna. Wybór to strzał w dziesiątkę i jak na razie jest to najlepszy hotel w którym byliśmy.

Kiedy jechać do Dubaju?
Najlepszy okres na wyjazd do ZEA i Dubaju to czas pomiędzy listopadem a kwietniem. Temperatury są wtedy najprzyjemniejsze tzn. jest gorąco, ale da się funkcjonować na zewnątrz. Podczas naszego pobytu wahały się między 30 a 34 stopniami Celsjusza. Najgorszy czas to okres naszego lata – w czerwcu, lipcu i sierpniu temperatury osiągają powyżej 40 stopni!

Ciekawostki 🙂

  • Hotel Burj Al Arab prawie nigdy nie jest fotografowany od strony morza – konstrukcja wygląda jak największy na świecie krzyż ustawiony na pustyni
  • Ropa w Emiracie Dubaju skończyła się 10 lat temu! Teraz miasto utrzymuje się z turystyki, usług i bankowości
  • Szejk Zayed będący pierwszym prezydentem ZEA jest uwielbiany w swoim państwie. Co krok wiszą jego portrety – w hotelach, w centrach handlowych czy też na wielkich bilbordach przy autostradzie
  • Metro posiada specjalny wagon dla kobiet i dzieci, mężczyźni nie mogą z niego korzystać – grozi za to grzywna w postaci 100AED, a po mieście jeżdżą tzw. pink taxi – tylko dla kobiet i prowadzone przez kobiety
  • Dubaj skupia 1/4 wszystkich dźwigów na świecie
  • Przystanki autobusowe są klimatyzowane – racja – lecz nie wszystkie. Również się psują – raz chcieliśmy skorzystać i nawet progu nie przekroczyliśmy! Gorąc jaki w nas buchnął jest nie do opisania

Wiele innych ciekawych faktów na temat Dubaju i ZEA można przeczytać w super książce „Beduinki na Instagramie” wydanej przez Polkę Aleksandrę Chrobak mieszkającej pewien czas w tym kraju. Zjednoczone Emiraty Arabskie były ciekawym doświadczeniem w naszym podróżniczym życiu. A jako że Dubaj jest fajnym miastem przesiadkowym, cieszymy się że to na pewno nie nasza ostatnia wizyta. Bo lubimy Dubaj. Tak po prostu 🙂

Przydatne informacje*:

WizzAir [WDC] Katowice – Dubaj RT – 600 zł (z dużym bagażem podręcznym w cenie)
Parking EDAM Pyrzowice – 55 zł (po 27,5 zł os.)
Atana Hotel [Booking Genius] – 1200 AED (171 AED/noc ze śniadaniem, pokój dwuosobowy, basen w cenie, wszystkie opłaty i podatki wliczone – na to trzeba uważać! Często cena wyświetlana na stronach w wyszukiwarkach hotelowych nie uwzględnia podatków, kosztów obsługi itp.)
Wjazd na Burj Kalifa 124 piętro  – 130 AED (kupione online)
Przepłynięcie abrą – 1 AED
Komunikacja miejska na 8 dni (w tym przejazd do Abu Dhabi) + srebrna karta NOL – 150 AED (z lotniska DWC jedziemy autobusem F55, a do Abu Dhabi ze stacji IBN Battuta linią E101)
Obiady w restauracjach – 20-50 AED za osobę
Wielki Meczet Szejka Zayeda – wstęp darmowy
Wypożyczenie abaji lub diszdaszy – darmowe
*ceny za osobę

Taxi:
Dubaj – 5 AED na wejściu i 1,75 AED za kilometr + ew. opłaty bramki Salik 4 AED
Abu Dhabi – 3,5 AED na wejściu i 1,60 AED za kilometr

Ogólnie ceny są prawie takie same jak w Polsce 🙂 Przelicznik w listopadzie 2016 to 1 AED = 1,06 zł