Lipiec 2010. Rozpoczęliśmy wtedy wakacje pt. ” Eurotrip”, czyli dookoła Europy zachodniej. Ruszyliśmy z Polski przez Niemcy. Holandia to nasz drugi przystanek po króciutkim Berlinie. Nocowaliśmy na campingu w Bussum i w pierwszą noc pod namiotem zostaliśmy ochrzczeni przez okropną burzę z ulewnym deszczem… Pół nocy spędziliśmy w łazienkach, bo nasz namiot pływał, a drugie pół wylewając z niego litry wody i próbując sobie zrobić jakoś miejsce do spania na chociaż kilka godzin. Po porannym rozwieszaniu między drzewami wszystkiego co nam zamokło ruszyliśmy podmiejską kolejką do stolicy Holandii. Zdjęcia są beznadziejne – nie oddają klimatu Amsterdamu. A to miasto jest naprawdę fajnym miejscem 🙂 Kanały, mosty, miliony rowerów i ścieżek, ogrom muzeów, kościołów, galerii, sery i te urokliwe kamieniczki! Nie obyło się również bez odwiedzenia dzielnicy czerwonych latarni. Generalnie Holandia (i Belgia) to najczystsze kraje jakie do tej pory odwiedziliśmy. W 2014 roku również miałam okazję lądować w Eindhoven i jechać 1,5 h do miasteczka w Belgii (Sint Truiden). Po tym co widziałam z samochodu nic się nie zmieniło. Prawie żadnych reklam, czystość, łąki, owieczki i niezwykłe, takie same proste budynki. Jednym wyjątkiem był właśnie Amsterdam w lipcu 2010 roku, gdy to Holandia tego samego dnia gdy zwiedzaliśmy jej stolicę grała w MŚ w piłce nożnej z Hiszpanią. Masa ludzi w pomarańczowych koszulkach na ulicach i również masa śmieci w centrum miasta… Niestety. Holandia wtedy też przegrała z Hiszpanią, a my dwa dni później właśnie znalazłam się w kraju leżącym na Półwyspie Iberyjskim. 🙂 Kolejnym przystankiem po Amsterdamie była Belgia, a konkretniej Bruksela

amsterdam amsterdam-2 amsterdam-4 blo-2 blo-3 amsterdam-3amsterdam-5amsterdam-6 amsterdam-7 amsterdam-8blo-4 blo-5 blo-6 blo-7 blo-18blo-10 blo-11 blo-13 blo-8blo-14 blo-15 blo-16 blo-17