Listopad 2016. Historia o wyjeździe, który był kilka razy przekładany, ale koniec końców wyszło to na dobre! 🙂 Wycieczka była prezentem dla rodziców z okazji ich 25 rocznicy ślubu. Pomysł zrodził się przypadkowo – rodzice oczywiście na prezent nic nie chcieli i nic nie potrzebowali 😉 A na taką okazję wypadałoby zrobić coś fajnego. Mama zawsze chciała jechać do Wiednia – wiedzieliśmy że sami nigdzie nie pojadą, bo ‘nie znają języka’(chociaż mamy nieco inne zdanie na ten temat;). A więc może pojedziemy całą sześcioosobową rodzinką do Wiednia? Przy rozpakowywaniu z koperty ręcznie zrobionego vouchera na wycieczkę wiedzieliśmy już, że był to strzał w dziesiątkę!

Ach, Wiedeń! Plan wycieczki
Wiedeń, dobrze Cię znowu widzieć 🙂 Jako, że ostatnio potraktowaliśmy miasto dość po macoszemu, tym razem miało być inaczej. Zaczęliśmy od Pałacu Schonbrunn, gdzie postawiliśmy na godzinny Grand Tour po komnatach królewskich. Wielkim plusem był przewodnik audio w języku polskim 🙂 A minusem brak możliwości robienia zdjęć oraz to, że nie znając bardzo dobrze historii rodów cesarskim można było się pogubić – informacje nie były podawane chronologicznie. Następnie odwiedziliśmy piękny Ratusz – Rathaus, gdzie napiliśmy się rozgrzewającego ponczu i skierowaliśmy się na Burgtheater. Przeszliśmy przez dzielnicę muzeów – aż żal, że nie było czasu wstąpić 🙁 Ale by obejrzeć na spokojnie wszystkie muzea Wiednia potrzebowalibyśmy przynajmniej tygodnia. Kolejny przystanek to pałac Hofburg i Muzeum Sisi z apartamentami oraz kolekcją srebra. Muzeum jest ciekawe, można poznać masę ciekawych faktów z życia Elżbiety i również są dostępne audioprzewodniki po polsku, ale spodziewałam się jeszcze czegoś lepszego. Suknie i diademy to głównie repliki, a szkoda 🙁 Poza tym wyczuwa się niechęć Austriaków do swojej byłej cesarzowej – podkreślają jej złe strony czasem unikając podania przyczyny. Jeden przykład – Sisi nie była zainteresowana wychowywaniem swoich starszych dzieci, jedynie Marię Walerię traktowała z miłością. Fakt – dzieci zostały jej odebrane i wychowywane przez arcyksiężną Zofię, Sisi nie miała z nimi żadnego kontaktu. Dopiero przy Marii Walerii przeciwstawiła się i ją wychowywała, tym samym darząc wielką miłością. Schodząc z tematu Sisi o którym można pisać epopeje na koniec dnia nie mogło też zabraknąć atrakcji dla taty – odwiedzenia Ernst-Happel-Stadion. Niedzielny spacer po mieście rozpoczęliśmy od Belwederu, przeszliśmy koło pomnika żołnierzy radzieckich aż dotarliśmy do barokowego Kościoła św. Karola Bromeusza, gdzie niestety nie udało nam się wejść na wieżę ze względu na trwającą mszę. Przeszliśmy przez park i skierowaliśmy się na Wiedeńską Operę Narodową. Następnie spacerowaliśmy przy Albertinie, Palmenhaus, Neue Burg i Biliotece Narodowej. Kolejnym celem był Stephansplatz  z popularną katedrą Św. Szczepana i z leżącym w bliskiej odległości kościołem św. Piotra. Ostatnia z atrakcji to szalona, zakręcona architektura, czyli dom Hundertwassera. Całą wycieczkę skończyliśmy jedzonkiem i ponczem na jarmarku pod ratuszem. A na kiedyś zostało nam Uhrenmuseum i wnętrza Biblioteki Narodowej… 🙂

Czuć święta, czyli piękne jarmarki 
W termin trafiliśmy idealnie – akurat rozpoczął się sezon na jarmarki świąteczne! Jeśli mielibyśmy porównywać jarmarki praskie z wiedeńskimi, to te drugie nie mają sobie równych. Nawet mimo tego, że są sporo droższe. Najlepszy z nich jest jarmark pod Ratuszem 🙂 Kupimy tutaj prezenty świąteczne, ozdoby i bombki choinkowe, rękodzieła, przeróżne pyszności, słodycze i rozgrzewające napoje. Rodzice oczywiście bez problemu dogadali się przy zakupach – mama poćwiczyła angielski, a tata nawet porozumiał się po śląsko-niemiecku 😉 Jedynym minusem jest fakt, że budki trochę szpecą największe atrakcje – wszystkie są odwrócone w stronę budynków i widać tylko ich tyły. Chyba najmniej ładnie prezentowało się to przy Belwederze i Pałacu Schonbrunn.

Restauracyjne odkrycie
Oczywiście nie wiedzieliśmy gdzie iść, a po drodze mijaliśmy albo zamknięte bistra albo kawiarnie z kolejkami do wejścia aż na ulicy m.in. popularną Cafe Central. Przypadkiem wpadliśmy na Melker Stiftskeller – restaurację z typową kuchnią austriacką. REWELACJA! Polecamy każdemu – dania i desery przepyszne, przemiła obsługa (pogadaliśmy w trzech językach :D) i fajne, piwniczne wnętrza. Na nasze nieszczęście w niedzielę mieli nieczynne, a chcieliśmy tam znowu zawitać 🙁

Apartament i problemy z parkowaniem
Trzeba przyznać, że z miejscem noclegowym znów się nam poszczęściło! Apartament, który wynajęliśmy był świetny i zlokalizowany w bardzo dobrym miejscu. Nie było również problemu z zameldowaniem się w godzinach poza wyznaczonymi po wcześniejszym umówieniu. Jedyny minus to parking… Był darmowy – parkowanie na mieście od piątku wieczora jest za darmo. Co to za minus powiecie? Ano.. Nie wzięłam sobie do serca komentarzy na bookingu, że z parkowaniem są problemy. Machnęłam ręką – na pewno się coś znajdzie! Oj, jakże człowiek się może pomylić… Żadne z nas nie widziało chyba nigdy tak obstawionych ulic samochodami! Nawet w miejscach niemożliwych do zaparkowania samochodu stały auta. Odstawienie go więc graniczyło z cudem… Którego po 40 minutach jazdy i kręcenia się po dzielnicy dokonaliśmy 😀

Przydatne informacje:

Flatprovider Cosy Scheu Apartment [Booking Genius] – 233,4 EUR całość (po 19,4 EUR/noc za osobę łącznie ze sprzątaniem)
Parking na mieście (piątek wieczór-niedziela) – 0 zł
Winieta Czechy 10 dni – 80 zł
Winieta Austria 10 dni – 8,8 EUR
Bilet 48 h na komunikację miejską – 13,3 EUR
Bilet Pałac Schonbrunn Grand Tour (przewodnik audio po polsku) – 16,4 EUR
Bilet Muzeum Sisi + Imperial Apartments + Silver collection (przewodnik audio po polsku)– 12,9 EUR

Orientacyjne ceny na jarmarkach świątecznych:
Poncz – 3,5 EUR + kaucja za kubek 3 EUR
Kiełbaski – 4 EUR
Zupy w chlebie – 6 EUR
Kurtosze – 4 EUR
Kasztany – 2 EUR
Owoce w czekoladzie – od 2 EUR
Ozdoby  drewniane – od 2 EUR
Bombki ręcznie zdobione – od 12 EUR